Co dalej z blogiem?

Długo już nic tu nie pisałem, zdecydowanie zbyt długo. Postanowiłem zatem wrócić, ale już zupełnie inaczej niż ostatnio. Ten wpis ma przekazać Wam, co dalej będzie się działo.

Po pierwsze, chcę popracować nad regularnością i zaznaczam: nie chcę tym obiecywać, że codziennie czy co dwa dni będzie się tu pojawiał bardzo długi tekst. Postanowiłem zrobić inaczej. Mianowicie, zaczniemy od jednego wpisu tygodniowo, najprawdopodobniej będzie to krótkie podsumowanie najciekawszych meczy z weekendu czy tygodnia oraz krótka zapowiedź najbliższych meczy.

Co z karierą? Nie mam pojęcia, bardzo lubię to robić, ale miałem wrażenie, że niezbyt przypadło Wam to do gustu, więc może to Wy coś zaproponujcie, czy chcecie żebym nadal to pisał, czy może zacząć nagrywać to na YouTube? Proponujcie, a na pewno wspólnymi siłami dojdziemy do jakiegoś konsensusu.

Ostatnio pisałem na FB, że chcę poruszać kwestie nie tylko sportowe, a też różne inne. Co z tym? Otóż będzie, oczywiście nie w piłkarskiej tygodniówce, ale na nowej witrynie, którą założę niebawem. BTW: Proponujcie jej nazwy.

Kiedy się będzie to pojawiać? Absolutnie zawsze, kiedy będę miał ochotę i chęć do wyrażenia swojej opinii na dany temat. Czyli, jeśli będzie o czym mówić codziennie, to będę tak często o tym pisał, a jeśli przez miesiąc nic według mnie nie będzie wartego uwagi, to przez miesiąc nie będzie się tam nic pokazywać.

Reasumując, raz w tygodniu piłkarska tygodniówka. Kariera nie wiadomo w jakiej formie (napiszcie koniecznie w komentarzu co myślicie), a moje przemyślenia nieregularnie (tutaj nie zapomnijcie zaproponować nazwy oraz, byćmoże, tematów, na które chcielibyście poznać moją opinię).

Dzięki za poświęcenie chwilki, trzymajcie się ciepło. Cześć!

O Półfinałach Ligi Mistrzów na spokojnie słów kilka.

Prawie tydzień temu zostały rozegrane rewanżowe spotkania w półfinałach Ligi Mistrzów. Wiele słów już o tym powiedziano w Internecie, więc pozwoliłem sobie być oryginalnym i o wtorkowym spotkaniu skrobnąć parę słów wierszem:

Lekceważyć nie kazano,
Wstąpili na działo
I chyba wtedy do Culés dotarło
Że ich ukochanych w Anglii rozjechano.

Owszem, uważam, że głównym powodem, przez który zespół z Katalonii odpadł, jest to, że zwyczajnie zlekceważyli rywala. Tak, znowu, tak samo jak rok wcześniej Romę, przy której wtedy wypadli blado. Tak samo było w tym spotkaniu – Barcelona nie istniała niemal w żadnym fragmencie gry.

Dziwnym jest, że mieli gdzieś fakt, że The Reds już w pierwszym meczu potrafili na początku drugiej połowy przetrzymywać piłkę przez długie minuty pod polem karnym Barcelony oraz to, że ta chyba zapomniała, że tak dobry wynik z pierwszego meczu zawdzięcza głównie trzem ludziom. Mam tu na myśli Ter Stegena i jego świetne interwencje, Messiego i jego geniusz oraz Salaha i jego ogromny pech przy strzale w słupek.

Czy Valverde nie potrafił im przypomnieć tego w szatni? A może przypomniał i to zawodnicy myśleli, że Messi znów przejmie piłkę i zadecyduje o wszystkim? A może sądzili, że niepotrzebnym jest skupianie się przy rzucie różnym dla rywala?

Moim zdaniem Barcelona sama się wyeliminowała z gry o największy Puchar, który mogą zdobyć europejskie kluby.

Nie chcę, żebyście zrozumieli mnie źle, nie mówię, że Liverpool nie zasłużył na grę w finale i to tylko frajerstwo Barcelony. Wiadomym jest, że Liverpool zagrał fenomenalny mecz, grał z energią, z pasją i z pomysłem, a najwięcej pomysłu miał oczywiście Alexander-Arnold, który swoim rozegraniem rzutu wolnego stał się (moim zdaniem) jednym z największych boiskowych spryciarzy.

O meczu Ajaxu z Totenhamem nie będę się aż tyle rozwodził, powiem tylko tyle, że nie można mówić, że ci chłopcy zawiedli, bo nie zawiedli. Po prostu zabrakło im wyrachowania, zimnej krwi, doświadczenia. Polecam również zapoznać się z materiałem, który na swój kanał wrzucił JZW PIŁKA NOŻNA (chyba największy kibic Ajaxu w Polsce). Kibicuje on tej drużynie od naprawdę wielu lat i czy ma żal do tego zespołu, że odpadli to już zobaczcie sami.

To na dzisiaj tyle, piszcie w komentarzach, co mogę poprawić etc. Życzę miłego dnia, udanego wieczoru, spokojnej nocy zależnie od tego, kiedy to czytacie.

PS. „Piłkarska Tygodniówka” to nazwa dosyć umowna i jeśli będzie coś, o czym warto będzie się wypowiedzieć, to wpisy będą pojawiać się częściej, dlatego zachęcam do zaobserwowania mnie 😉